ilife_a4s

Całkiem nie dawno, bo przed gwiazdką, zakupiłem robota sprzątającego. Minęło sporo czasu zanim się zdecydowałem zrobić ten krok. Przed zakupem powstrzymywały mnie obawy, czy to na pewno takie świetne urządzenie jak można przeczytać w różnych recenzjach dostępnych w internecie. Postanowiłem zaryzykować i przekonać się na własnej skórze ile jest warte urządzenie tego typu. W czasie wyboru robota, gdzieś z tyłu głowy towarzyszył mi głos, który podpowiadał „bądź ostrożny, kup coś taniego”. I tak też zrobiłem. Wybór padł na jeden z tańszych modeli robotów sprzątających, mianowicie urządzenie A4S firmy Ilife.  Robota zakupiłem przez internet, całkowity koszt z przesyłką zamknął się w kwocie około 720 pln.

Ilife A4S – pierwsze wrażenie

Kurier dostarczył paczkę następnego dnia po zamówieniu. Niezwłocznie po odbiorze przesyłki przystąpiłem do jej otwarcia. Po otwarciu pudełka, moim oczom ukazał się całkiem estetycznie wykonany robot, stacja dokująca, zapasowe akcesoria (szczotki i filtry) oraz pilot zdalnego sterowania. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Robot wykonany jest z bardzo dobrej jakości plastików, całość sprawia wrażenie produktu za dużo większe pieniądze niż wydałem.

Specyfikacja techniczna

– 3-stopniowy system czyszczenia (dwie szczotki boczne zamiatają brud pod centralną szczotkę rolkową, dzięki niej oraz dużej sile ssącej, zanieczyszczenia wciągane są do zbiornika)
– turboszczotka z włosia o kształcie podwójnej litery „V” – zapobiega nawijaniu się włosów i sierści
– pojemność zbiornika na zanieczyszczenia wynosi 450 ml
– wysokość – 7,6 cm – mieści się pod meblami
– bateria litowo-jonowa – zapewnia ok. 120 min. pracy ciągłej, odkurzy powierzchnię do 200 m kw.
– tryb Mini-room pozwala na dokładniejsze czyszczenie małych pomieszczeń w krótszym czasie
– możliwość zwiększenia siły ssącej – dokładniejsze czyszczenie dywanów
– pilot sterujący – możliwość programowania czasu pracy, zwiększania mocy ssącej i sterowania robotem

Ilość funkcji dostępnych z pilota nie powala. Możemy ustawić aktualny czas, zaprogramować godzinę, o której robot ma rozpocząć sprzątanie, wybrać tryb w jakim robot ma sprzątać, oraz uruchomić go i zatrzymać ręcznie. Pilot umożliwia również ręczne sterowanie kierunkiem, w którym robot ma jechać.

Sprzątanie czas zacząć

Instrukcji czytać nie lubię, ukłon w stronę producenta robota – instrukcja jest zwarta i krótka, dlatego po krótkich oględzinach sprzętu i pobieżnym przestudiowaniu instrukcji, robot wylądował na podłodze. Wcisnąłem srebrny guzik na obudowie robota, ten radośnie zapikał kilka razy i ruszył do pracy. W miedzy czasie podłączyłem do gniazdka sieciowego stacje dokującą żeby robot miał gdzie wrócić kiedy rozładuje mu się bateria. W pełni naładowana bateria starcza na ponad 2 godziny pracy. W tym czasie robot miał za zadanie posprzątać około 100 metrów kwadratowych pomieszczeń. I powiem Wam, że spisał się na medal. Po około 120 minutach ciągłego sprzątania, robot wrócił do bazy żeby naładować baterię. Był to czas na sprawdzenie co robot wciągnął w czasie tych dwóch godzin sprzątania. Moje zaskoczenie było ogromne, kiedy wyjąłem z odkurzacza zbiornik na brudy. Zaskoczenie było jeszcze większe, kiedy uświadomiłem sobie, że godzinę przed dostawą robota, wysprzątałem cały dom tradycyjnym odkurzaczem. Jest rewelacyjnie pomyślałem, cały zbiornik był zapchany kurzem i sierścią naszych 3 kociaków. Robot oprócz turbiny ssącej, posiada dwie szczotki boczne, które zamiatają nieczystości pod robota i turbo szczotkę centralną zamontowaną tuż przed zbiornikiem na nieczystości. To połączenie sprawia, że jest bardzo skuteczny. Robot nie mapuje sprzątanej powierzchni tak jak droższe modele, ale mam wrażenie, że w ogóle nie przeszkadza mu to w skutecznym sprzątaniu. Świetnie radzi sobie z panelami, płytkami i dywanami z krótkim włosem. Robot ma wbudowany szereg czujników, dzięki którym nie spadnie ze schodów i ominie przeszkody na swojej drodze. Uważać trzeba na luźno leżące kable na podłodze. Przed odkurzaniem trzeba je sprzątnąć, inaczej robot je wciągnie i przerwie sprzątanie.

Podsumowanie

Mimo początkowych obaw, muszę przyznać, że robot spisuje się na medal. Cały dom jest wysprzątany lepiej niż za pomocą tradycyjnego odkurzacza. Ilife A4S wjeżdża pod łóżko i pod meble. Świetnie zbiera sierść, przy trzech kotach w domu ten aspekt przemawia bardzo na plus. Można go zaprogramować na codzienne sprzątanie o ustalonej porze dnia. My idziemy do pracy a w tym czasie sprząta się nasze mieszkanie.  Ogólnie muszę przyznać, że nie spodziewałem się takich efektów po sprzęcie tego typu. Wszystkim, którzy mają obawy przed zakupem robota sprzątającego, muszę powiedzieć, że warto.